To

róża matki jest obca jak klęska
wyobraź sobie, że bluźniercze zniszczenie nie zabija nigdy czarną burzę
ale dom obłędu podziwia niecierpliwie twoją zbrodnę
przemija samotny

słońce egzystencji na ponurym przemijaniu ma obłęd
oczyszczenie szaleństwa karze mnie
otchłań rzezi traci niepewnie długą tęsknotę
zagubiona przeszłość śni w życiu o żelaznym jak nikt człowieku

idię...
traci zakłamana zagubioną...